Sesja macierzyńska Małgosia i Jurek – Straszyn

Kategorie Blog

Ta piękna kobieta na zdjęciach, to Małgorzata. Znamy się już prawie trzy lata. Jest to znajomość naprawdę wyjątkowa, ponieważ połączyły nas nasze dzieci…

Urodziłyśmy swoje pierwsze córeczki w odstępie kilkunastu minut. Zaczęło się od tego, że w pierwszej ciąży obie leżałyśmy na patologii ciąży. Mijałyśmy się na szpitalnym korytarzu wymieniając jedynie serdeczne uśmiechy. W jednakowym momencie znalazłyśmy się na salach porodowych. Tuląc już swoje maleństwa, nie miałyśmy zbytnio możliwości do rozmów, ponieważ poród Gosi zakończył się cesarskim cięciem i leżała na zupełnie innej sali, ale gdzieś tam tuż przed wypisem udało nam się zamienić kilka zdań i wymienić numerami telefonu. Ktoś pomyślałby, po co? Zupełnie obce sobie osoby, które jedynie wymieniały migowe serdeczności na szpitalnym korytarzu? Przecież teraz będziemy miały czas TYLKO DLA DZIECI. Ale wiecie co? Odwiedzałyśmy się całkiem regularnie, już w naszych domach opowiadając o swoich początkach macierzyństwa, radościach i problemach. Dzieliło nas wtedy około 25km.

Po dwóch latach ponownie zostałam mamą, a kilka miesięcy po moim drugim porodzie, na świecie pojawiło się także drugie dziecko Małgosi! Mało tego, w tym samym czasie zostałyśmy sąsiadkami z tej samej miejscowości, ba z bloków przy tej samej ulicy. Czy to nie świetna historia? Myślę, że nie zdarza się to codziennie, a pokazuje, że niektóre osoby są nam po prostu przeznaczone 🙂

Poniższe fotografie przedstawiają Małgorzatę i jej synka Jurka. Zdjęcia wykonaliśmy w Straszynie. Uwielbiam nasz sielski klimat, uwielbiam tę bliskość matki i jej dziecka. Chociaż macierzyństwo jest naprawdę trudną rolą wymagającą cierpliwości, kreatywności i wielozadaniowości, to jest również bardzo piękne. Bycie matką to rola, która nie jest dana każdej kobiecie. Należy ją doceniać i cieszyć się z każdej chwili.

Podczas pleneru towarzyszyły nam psy Małgosi – Dio i Holly, oraz mój osobisty pies Rico aka Ryszard.


Dio został przygarnięty przez Gosię i Łukasza, jej męża, kilka miesięcy przed pojawieniem się ich pierwszego dziecka w domu. Jest wiernym przyjacielem całej rodziny.

Ten mały Ewok na zdjęciu z Diem to mój osobisty miks westa i shih tzu – Rico. Mieszka z nami od lipca 2014 roku.

Gosia bardzo chciała by podczas naszej sesji towarzyszyły nam psy, ponieważ to pełnoprawni członkowie rodziny. Centralnie w kadrze stoi Holly, drugi pies ze schroniska, który znalazł dom u Gosi i Łukasza. To wierna przyjaciółka ludzka i psia. Jej obecność bardzo pozytywnie wpłynęła na łobuzerskiego Dio i stali się tym samym świetnym duetem.

Miłość matki jest najbardziej bezinteresowną i najsilniejszą miłością. Mam nadzieję, że udało mi się to pokazać na tych fotografiach.

Sesja lifestylowa, rodzinna, macierzyńska w Gdańsku i okolicach.

W postprodukcji wspomagałam się niesamowitymi presetami od Vivid presets.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *